Kiedyś zarezerwowana tylko dla celebrytów, gwiazd srebrnego ekranu, polityków i menadżerów najwyższego szczebla, dziś dostępna prawie dla każdego – metamorfoza uśmiechu. Choć pod tym pojęciem kryje się szereg różnych procedur, to coraz więcej osób decyduje się na diametralną odmianę uśmiechu; czasami jednak z przeciwnym do zamierzonego skutkiem. Jak uniknąć efektu sztucznych zębów i dopasować uśmiech do twarzy – podpowiada dentystka.
Metamorfoza uśmiechu to zestaw zabiegów i procedur z zakresu stomatologii estetycznej, których celem jest uzyskanie wysokiej estetyki uzębienia, wpływając przy tym na estetykę twarzy. Dla każdego pacjenta będzie to indywidualny dobór: jednym wystarczy profesjonalne wybielanie, a u innych konieczne będzie bardziej kompleksowe leczenie, w tym implantologiczne z odbudową braków zębowych. Przede wszystkim ważne są oczekiwania. Inaczej podchodzą do tego polityk liczący na dyskretną poprawę, bo uśmiech jest jego wizytówką, czy gwiazdor estrady chcący zwracać na siebie uwagę. W obu tych przypadkach nietrudno przekroczyć pewną intuicyjnie wyczuwaną granicę
– mówi lek. dent. Agnieszka Juśkiewicz z Medicover Stomatologia i dodaje:
Krytycy mówią wtedy o „bieli sanitariatu”, „sztucznej szczęce” czy po prostu „końskich zębach”. Z pewnością nie są to określenia, na które pacjent liczy.
Zęby zbyt białe
W stomatologii najczęściej stosuje się kolorniki, w których barwy podzielone są na cztery grupy naturalnie występujących odcieni u ludzi: brązowo-czerwoną, czerwono-żółtą, szarą i czerwono-szarą. Najbielszy odcień to B1, ale rzadko kto taki ma, częściej to A1 z żółtawym zabarwieniem. Kolor zawdzięczamy między innymi zębinie prześwitującej przez szkliwo. Wybielanie, profesjonalne czy domowe, nie pozwoli na uzyskanie 100% bieli, natomiast taką otrzymamy tylko w bondingu, lub nakładając licówki bądź korony. Na te potrzeby stworzono oddzielną skalę oznaczoną literkami BL od bleach, czyli ‘wybielone’
– wyjaśnia dentystka.
W przypadku profesjonalnego wybielania raczej nie grozi nam efekt zbyt białych zębów, ponieważ jest on uzyskiwany stopniowo, wraz z kolejnymi nakładkami z żelem, a odcień może być jaśniejszy o dwa do siedmiu odcieni. Problem pojawia się, gdy przekraczamy skalę, stosując licówki kompozytowe czy ceramiczne, chcąc mieć idealnie białe zęby. Mogą zostać odebrane jako po prostu niepasujące czy sztuczne właśnie przez to, że takie odcienie naturalnie nie występują
– opisuje ekspertka Medicover Stomatologia.
Zbyt matowe
Krystaliczną strukturę zęba, kolor, przezierność, a co dopiero właściwości fizyczne, jak wytrzymałość, elastyczność, kruchość, trudno naśladować. Mamy coraz lepsze materiały i bonding jest niemal nie do odróżnienia, choć właśnie translucencja, czyli przezierność, zdradza osobie postronnej, że „coś” było poprawiane. Natomiast niemal idealnie szkliwo naśladuje ceramika, która pozwala oddać wiele cech zęba z dużą wiernością. Są to jednak całkowicie różne rozwiązania, ponieważ bonding wykonuje się od ręki, podczas jednej wizyty, natomiast licówki wymagają przygotowania w pracowni protetycznej
– mówi lek. dent. Agnieszka Juśkiewicz.
Zbyt duże
Wbrew obiegowej opinii zębów pod licówki nie szlifuje się do postaci małych, ostro zakończonych kołeczków. To mit. Ale faktem jest, że powierzchnia zęba musi zostać przygotowana przez zeszlifowanie. Robimy to po to, by licówka trwale przylegała do zęba, ale też, by zmieściły się one w łuku, kolejno obok siebie. Czasami mamy zbyt mało miejsca na nitkę stomatologiczną, a co dopiero warstwę ceramiki. Z tego wynika też konieczność noszenia licówek już w zasadzie do końca życia. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku licówek kompozytowych, zwanych bondingiem, gdy to przygotowanie warstwy zewnętrznej jest niewielkie, ale żywica kompozytowa wciąż odrobinę powiększy nam zęby o dziesiątą część milimetra
– zaznacza dentystka.
Obecnie mamy możliwość cyfrowego planowania uśmiechu. Po zeskanowaniu łuków zębowych do komputera przygotowujemy wizualizację, jak uśmiech będzie wyglądał po odbudowie. Możemy dzięki temu zharmonizować go z twarzą albo też zawczasu wykonać skan, by „zarchiwizować” wygląd zębów, jeśli po latach chcielibyśmy go z jakichś względów odtworzyć. Pomaga to unikać pułapek zębów niedopasowanych do twarzy
– dodaje ekspertka.
Tylko częściowa odmiana
Jeśli sprawa nie dotyczy pojedynczego, zniszczonego zęba, wtedy sugerujemy nałożenie licówek na zęby w strefie estetycznej, czyli tych, które widać podczas szerokiego uśmiechu. Zbyt mała ich liczba może skutkować zniweczeniem efektu estetycznego, gdy śmiejąc się, ujawnimy znacząco odbiegające od reszty czwórki. Nierzadko dochodzi do sytuacji, gdy poprawiamy tylko górny łuk zębowy, zapominając, że podczas rozmowy widać zęby dolne równie wyraźnie. To oczywiście sytuacje indywidualne. By ta metamorfoza była kompletna, trzeba, uwzględniając potrzeby pacjenta, stworzyć warunki estetyczne, nie przysparzając dodatkowych problemów
– wyjaśnia dentystka.
Wywiady, komentarze, konsultacje? Nasi eksperci chętnie odpowiedzą. Dodatkowe materiały, zdjęcia do pobrania na http://medicoverstom.dlamediow.pl/
Biuro Prasowe Medicover Stomatologia / Guarana PR
Aleksander Rojek, tel. 508 39 77 88, mail. aleksander.rojek@guaranapr.pl


