Leczenie ortodontyczne kojarzy się z wieloma miesiącami wyrzeczeń, wzmożonej higieny, zwracania uwagi na to, co i jak jemy, ale też z częstymi kontrolami w gabinecie. A gdyby tak istniał sposób, by ten czas skrócić o połowę? Kortykotomia to zabieg chirurgiczny, który sprawia, że zęby przesuną się szybciej i łatwiej, między innymi dzięki RAP, czyli regional acceleratory phenomenon. Co warto wiedzieć o tym zabiegu?
Czym jest kortykotomia?
Kortykotomia służy między innymi tak zwanej dekompensacji kości. Jest ona tkanką twardą i niełatwo, zwłaszcza u osób dorosłych, poddaje się działaniu aparatu. By w takiej sytuacji zmienić położenie zębów, można kość, w której się znajdują, naciąć lub wykonać drobne nawiercenia. Skutkuje to pojawieniem się efektu RAP, czyli regionalnego zjawiska akceleracji, po angielsku: regional accelerated phenomenon. Kość w tym czasie zaczyna się skokowo regenerować, zwiększa się jej elastyczność, poprawia ukrwienie. Zachowuje przy tym swoją objętość, ale ma mniejszą gęstość, maleje więc też opór tkankowy i w efekcie dużo łatwiej poddaje się przesunięciom
– tłumaczy lek. dent. Wioleta Romanik z Medicover Stomatologia.
Dla kogo kortykotomia?
Na kortykotomię mogą zdecydować się dorośli pacjenci w trakcie standardowego leczenia ortodontycznego, u których nie występują żadne dodatkowe komplikacje związane ze zgryzem, a po prostu zależy im na skróceniu czasu leczenia oraz uzyskaniu bardziej stabilnego efektu. Jednak mogą zaistnieć pewne wskazania, kiedy powinniśmy ją szczególnie rozważyć. To między innymi złożone wady zgryzu, gdy wymagane są spore przesunięcia zębów, podobnie jak przesuwanie zębów w miejsca po ekstrakcjach. Oprócz tego może ona wspomóc rozszerzanie łuku zębowego, ale także zastosujemy ją, by zapobiec resorpcji korzeni i recesji dziąseł u osób z cienkim biotypem, które mogłyby wystąpić przy noszeniu aparatu
– wyjaśnia dentystka.
Średnio czas leczenia ortodontycznego z zastosowaniem kortykotomii skraca się o 30%, ale są i takie sytuacje, kiedy udaje się osiągnąć zamierzony efekt w czasie nawet o połowę krótszym, niż trwałoby to bez chirurgicznego wspomagania. Nie zawsze jednak czas jest najważniejszy. W części przypadków uzyskanie właściwej okluzji, czyli prostego zgryzu byłoby bardzo utrudnione, nie wspominając o znacznie ograniczonym komforcie pacjenta
– uzupełnia lek. dent. Wioleta Romanik.
Co po zabiegu?
Przez około 12 godzin po zabiegu nie jemy i nie myjemy zębów. Potem przygotowujemy delikatne, miękkie, najlepiej papkowate i niegorące posiłki. W codziennej higienie używamy szczoteczki o miękkim włosiu, a szczotkujemy zęby, omijając rany pozabiegowe. Ponadto stosujemy płukanki z chlorheksydyną w stężeniu zaleconym przez dentystę. Lekarz może zalecić także osłonową antybiotykoterapię, w zależności od indywidualnych predyspozycji. Taki sposób postępowania utrzymujemy przynajmniej do zdjęcia szwów, które następuje po około tygodniu od zabiegu
– opisuje ekspertka Medicover Stomatologia.
Wywiady, komentarze, konsultacje? Nasi eksperci chętnie odpowiedzą. Dodatkowe materiały, zdjęcia do pobrania na http://medicoverstom.dlamediow.pl/
Biuro Prasowe Medicover Stomatologia / Guarana PR
Aleksander Rojek, tel. 508 39 77 88, mail. aleksander.rojek@guaranapr.pl


